Listek mięty pilnie potrzebny

Przedpołudnie w Fez.
– Zeneeek, masz tę miętkę? – woła blondynka w szortach.
– Zaraz będzie, mają przynieść. – mruczy Zenek.
– A może dla mnie też się znajdzie? – to nieśmiało odzywa się duża brunetka zatykając sobie jednocześnie nos. – Bez tego nie dam rady…
Chwilę potem obydwie panie oddychają z ulgą, bo jeden z Marokańczykow wnosi tacę, na której pełno listków mięty. Prawie każda z osób należąca do spotkanej przeze mnie polskiej wycieczki wkłada sobie taki listek do nosa wyglądając przy tym dość, hmm…jakby to ująć…Powiedzmy, że specyficznie.


Zapach w garbarniach skór w Fez faktycznie nie należy do najprzyjemniejszych. Ale bywają gorsze. Można się przyzwyczaić i da się wytrzymać.

Marokańskie garbarnie funkcjonowały już w czasach średniowiecza. Na przestrzeni wieków zaszło w nich niewiele zmian. Nadal są zorganizowane w spółdzielnie, a tajniki zawodu przekazuje się z pokolenia na pokolenie.

Niestety praca tego typu nie należy do łatwych. Ustawienie kadzi jedna przy drugiej na podobieństwo plastra miodu powoduje, że wkładanie skór do barwników, a potem wyciąganie ich z kadzi wymaga nie lada wysiłku. Nie do rzadkości należą też problemy zdrowotne.

Skóry z Maroka, a w szczególności te z Fez już od lat mają opinię skór o doskonałej jakości. Do ich zmiękczania i ujędrnienia używa się gołębich odchodów czy krowiego moczu. Właśnie dlatego w garbarniach tak nieprzyjemnie pachnie. W kolejnych etapach dodaje się naturalnych barwników takich jak szafran, indygo czy mak. Na końcu rozkłada się skóry, aby wyschły na słońcu.

Cały proces zajmuje zwykle około 20 dni. Potem ze skór produkuje się słynne marokańskie kapcie „babouches”, torby i inne wyroby.

Zwiedzającym oferuje się tarasy widokowe, najczęściej zorganizowane przy sklepach z wyrobami skórzanymi. Tak, aby nie zmarnował się żaden dirham. Można również zejść na dół i z bliska przyjrzeć się pracy w garbarni balansując w tym czasie na kadziach. Największa z garbarni – Chouwara to jedno z tych miejsc i jednocześnie zmysłowych doświadczeń, którego nie sposób pominąć będąc w Fez.

2 Komentarzy

  1. mrowka

    Fajnie tu u Ciebie. Chodzimy podobnymi sciezkami.
    Pozdrawiam, mrowka z mrowiska
    http://mrowisko.wordpress.com/

    4 Styczeń 2011 at 17:19

  2. Ania Blazejewska

    Dziękuję:)

    11 Styczeń 2011 at 23:16

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • RSS
  • Facebook
  • Flickr
stat4u